[ moje rozumienie Szczęścia ]
Właściwie nie istnieje dziś dobra definicja Szczęścia (tego przez duże S). Myślę, że dlatego, że szczęście jest jedną z tych rzeczy o której możemy powiedzieć co z pewnością nią nie jest, ale nie możemy w pełni opisać co nią jest.
Wydaje nam się, że “posiadanie” rzeczy materialnych uczyni nas szczęśliwymi. Reklamują, że posiadanie nowej plazmy, zażycie pastylki, jazda samochodem, czy posiadanie lub konsumowanie dowolnej innej rzeczy – uczyni Nas szczęśliwymi.
Jeśli przyzwyczaimy się, że nasze szczęście zależy od wartości tak nietrwałych jak te materialne to trudno się dziwić, że co chwila czujemy się nieszczęśliwi – gdy tracimy jakąś z tych wartości.
De Mello mówi, że “szczęście jest wynikiem odejmowania” – czy to znaczy, że czym mniej mamy do stracenia tym możemy być bardziej szczęśliwi?
Nie rzecz w tym oczywiście by wyzbyć się rzeczy materialnych (wręcz przeciwnie są nam potrzebne i sprawiają nam przyjemność) – rzecz w tym by rozumieć i pogodzić się z tym, że są nietrwałe, że przeminą. Rzecz w tym by ich nie gromadzić, ani by się nie przywiązywać zanadto, ale by z nich korzystać po to by się dzięki nim rozwijać. Przywiązywać się możemy jedynie do wartości trwałych, tych wynikających z naszego rozwoju.
… by kupując nowy samochód wiedzieć, że zakup i pierwsze dwa tygodnie to frajda, ale potem stanie się czymś obojętnym, a któregoś dnia może go ktoś ukradnie … i co?! Czy – teraz wiedząc to – kradzież samochodu może uczynić Cię równie nieszczęśliwym, co wcześniej?
Doskonałego szczęścia, jego pełni nie można osiągnąć w materialnym świecie, bo świat materialny sam w sobie nie jest doskonały. Jest stworzony właśnie tak by doskonałym nie być. Szczęścia nie można osiągnąć bo nie można pozbyć się całkowicie owych niedoskonałości tego świata, które to szczęście zakłócają. Największą niedoskonałością jest tu czas (fakt, że wszystko co materialne przemija).
Możemy jednak Dążyć+ do pełni szczęścia poprzez usuwanie, rozumienie i akceptowanie tego co zakłóca nasze szczęście.
ps.
Pisząc Szczęście z dużej litery zawsze mam na myśli właśnie takie, przedstawione tu, rozumienie tego słowa.
pps.
Post jest efektem zadumy nad zeszłotygodniową “refleksją na dziś” autorstwa Bartka Soczówki komentowaną na: http://www.facebook.com/szkolenia#/notes/berndson-szkolenia/refleksja-na-dzis/230952969103.
ppps.
W podobny sposób opisuje szczęście Mihaly Csikszentmihalyi nazywając je doświadczeniem optymalnym, doświadczeniem przepływu – kiedy całą swoją uwagę angażujemy w realizacje wykonywanego zadania i cały zewnętrzny świat przestaje dla nas istnieć (nie zakłóca przepływu) w książce Przepływ
Wyobraź sobie, że leżysz na łące wiosennym popołudniem patrzysz w przelatujące chmurki i nie masz nic – żadnych rzeczy, żadnych zmartwień.